Na stronie Steam Decka pojawiła się wyraźna adnotacja, że urządzenie może być okresowo niedostępne w niektórych regionach z powodu niedoborów pamięci RAM i oraz dysków SSD. Z tego samego powodu Valve było zmuszone opóźnić premiery nowych produktów: stacjonarnego Steam Machine oraz gogli Steam Frame. Zamiast więc rozwijać linię sprzętów, firma musi dziś walczyć o utrzymanie ciągłych dostaw podstawowego handhelda.
Ceny Steam Decka na razie formalnie się nie zmieniły – model OLED z dyskiem 512 GB wciąż figuruje w cenie 2600 zł, a wariant 1 TB wyceniany jest na 3100 zł. Jednocześnie jednak najtańsza (1900 zł) wersja 256 GB z ekranem LCD została już wcześniej wycofana z produkcji, więc na uzupełnienie jej zapasów nie ma co liczyć.
Sytuacja jest o tyle paradoksalna, że mimo wieku konstrukcji Steam Deck wciąż pozostaje bardzo konkurencyjnym urządzeniem w swojej klasie. Na rynku pojawiły się co prawda liczne handheldy z układami AMD Ryzen Z1 i Z2, które na papierze oferują nowszą technologię i wyższe rozdzielczości ekranów, ale w praktyce zysk wydajności nie zawsze jest znaczący, a ceny często są zauważalnie wyższe niż w przypadku Stean Decka OLED. To właśnie korzystny stosunek możliwości do ceny sprawia, że Steam Deck nadal bywa pierwszym wyborem dla wielu graczy szukających przenośnego dostępu do biblioteki Steama.
Źródłem obecnych kłopotów są globalne niedobory pamięci RAM i pamięci flash, napędzane przede wszystkim ogromnym popytem ze strony branży AI, który winduje ceny i wysysa moce produkcyjne producentów tych układów. Analitycy spodziewają się, że napięta sytuacja na rynku pamięci utrzyma się co najmniej do końca 2026 roku, a być może dłużej, co zmusza takich graczy jak Valve do ostrożnego planowania premier . Dla firmy moment ten jest szczególnie niefortunny, bo właśnie teraz próbuje wykorzystać sukces Steam Decka, by mocniej zaistnieć w segmencie komputerów i gogli do gier opartych na SteamOS.
Mimo problemów z dostawami ekosystem SteamOS nie zamyka się wyłącznie na sprzęt Valve. Obecnie jednym z nielicznych urządzeń firm trzecich, które fabrycznie oferują SteamOS, jest Lenovo Legion Go S, stanowiący alternatywę dla osób chcących uniknąć Windowsa, ale wciąż szukających mobilnego dostępu do Steama. Valve udostępnia też beta‑wersje SteamOS dla innych popularnych handheldów AMD, takich jak Legion Go bez dopisku S, Asus ROG Ally oraz ROG Ally X, a społeczność z powodzeniem instaluje system również na wielu laptopach i desktopach z procesorami i grafiką AMD.
Ci, którzy nie chcą czekać na oficjalne Steam Machine, mogą w praktyce próbować zbudować własną wersję tego komputera, korzystając z ogólnodostępnego SteamOS i standardowych podzespołów PC. Do najlepszych rezultatów wciąż rekomendowany jest duet procesora Ryzen i karty Radeon, co wynika z optymalizacji sterowników i wsparcia technicznego.
Przypadek Steam Decka dobrze ilustruje, jak silnie obecna fala rozwoju sztucznej inteligencji splata się z rynkiem konsumenckiego sprzętu komputerowego. Z jednej strony boom na AI napędza innowacje i inwestycje w infrastrukturę, z drugiej – ograniczona przepustowość fabryk i rosnące ceny pamięci uderzają w użytkowników końcowych, dla których jeszcze niedawno dostępność RAM‑u czy NAND-u była czymś oczywistym. Dziś nawet ugruntowane produkty, takie jak czteroletni Steam Deck, mogą na tygodnie znikać z półek, a decyzje zakupowe graczy wymusza nie tylko specyfikacja czy cena, lecz także niepewność co do samej możliwości zakupu.
Źródło: Ars Technica


