Można już ...

Widząc ten nagłówek pewnie ...

Philips szykuje ...

W drugiej połowie zeszłego ...

Facebook zwiększa ...

W mijającym tygodniu Facebook ...

Zbliżeniowy BLIK ...

Po kilku opóźnieniach, bank ...

Google potwierdza ...

Po długim milczeniu odnośnie ...

KDE Connect ...

Aplikacja Twój Telefon od ...

NVIDIA chwali się ...

Niecałe dwa lata temu firmy ...

Millennium w końcu ...

Obecnie mamy w Polsce już ...

Facebook Pay ...

Do tej pory zunifikowana ...

Microsoft ...

Od jakiegoś czasu było ...

xScreen zamieni ...

W tej generacji Microsoft ...

Chrome OS doczeka ...

Do tej pory Chrome OS od ...

Nintendo pokazało ...

Od miesięcy po sieci krążyły ...

Problem z ...

Różnego rodzaju smart ...

InPost Fresh - ...

Jakiś czas temu w sieci ...

Windows 11 ...

Gigant z Redmond w końcu ...

Wyciekły informacje ...

Wygląda na to, że Google ...

Posiadacze dysków ...

Coraz więcej sprzętu domowego ...

Facebook będzie ...

W mijającym tygodniu Facebook ...

Karty wydawane ...

Od jakiegoś czasu serwis do ...

RECENZJA: Mały, ale wariat - czyli głośnik Sonos Roam

Utworzono: 23 kwiecień 2021, 09:04 Autor :  
Sonos Roam to najnowsze a zarazem najmniejsze dziecko ze stajni Sonosa. Równocześnie jest to pierwszy prawdziwie przenośny głośnik. Co prawda jakiś czas temu pojawił się Sonos Move, ale był on ze względu na swoje rozmiary raczej głośnikiem do zabrania tylko na balkon czy do ogrodu. Sonos Roam to zmienił.

R E K L A M A:
 

Marka Sonos jest znana z wypuszczania wysokiej jakości głośników. Przez niektórych nazywana jest Appple wśród głośników. Czy całkowicie przenośny głośnik od Sonos da radę i jak wygląda na tle potężnej konkurencji przenośnych głośników, mam nadzieję, że odpowiem w tym teście.

Budowa i wygląd

Sonos Roam zbudowany jest na bazie graniastosłupa trójkątnego, a raczej jako coś pomiędzy nim a walcem. Jego kształt sprawia, że pasuje do ręki i dość wygodnie się go trzyma i przenosi. Głośnik został wykonany w całości z wysokiej jakości tworzywa. Posiada gumowane nóżki oraz gumowaną podstawę i górną część urządzenia. Jego stylistyka i obłe kształty nie odbiegają od tego, do czego producent przyzwyczaił nas w przypadku innych swoich głośników. Wygląd jest schludny i nie rzucający się w oczy. Przy produktach Sonosa mam wrażenie, że zostały zaprojektowane tak, żeby jak najmniej rzucały się w oczy. One mają po prostu grać, a jak już są gdzieś widoczne są na tyle dyskretne, że nie dominują w miejscu, gdzie stoją, bądź leżą. Roam został zaprojektowany w taki sposób, że można go stawiać w poziomie na płasko (gumowane nóżki) lub w pionie.

W górnej części producent umieścił przyciski sterujące jak włącznik/wyłącznik mikrofonu wraz z diodą sygnalizującą jego stan, przyciski głośności czy start/stop. W tylnej części głośnika znajdziemy złącze USB-C służące do ładowania głośnika oraz przycisk służący za wyłącznik, parowanie oraz przełączanie głośnika w tryb BT. Na przodzie urządzenia po jego skrajnych stronach umieszczone są dyskretne diody sygnalizujące tryb pracy (Wi-Fi, BT), oraz stan naładowania/ładowania akumulatora. Jego wymiary to 168 x 62 x 60 mm a waga to zaledwie 430 gramów, czyli mniej niż półlitrowa butelka wody.

Zestaw

Głośnik został dostarczony w szarym kartonowym estetycznym pudełku wykonanym mam wrażenie z ekologicznych materiałów. Sam głośnik opakowany został we flizelinowe etui (ale to już jest znak rozpoznawczy Sonosa, gdyż wszystkie głośniki, które do tej pory rozpakowywałem, były w etui). Poza głośnikiem znajdziemy krótką instrukcję oraz przewód ładujący USB-C do USB-A. Producent nie dostarcza z głośnikiem zewnętrznej ładowarki, ale myślę, że to się wpisuje w ostatni trend, który zapoczątkowało Apple.

Tu na chwilę chciałbym się zatrzymać przy ładowaniu, ponieważ w segmencie głośników, jest to nowość. Sonos Roam można ładować bezprzewodowo (indukcyjnie). Ładowanie jest zgodne ze standardem Wireless Qi, co oznacza, że można go ustawić na dowolnej podstawce, którą ładujemy nasz telefon. Oczywiście producent zadbał o własną magnetyczną ładowarkę bezprzewodową, dedykowaną do głośnika. Niestety nie jest ona dołączona do zestawu (nad czym ubolewam) i jest dostępna jako dodatkowe akcesorium, za dodatkową opłatą.

Konfiguracja

Konfiguracja głośnika jest banalnie prosta i ogranicza się do postępowania zgodnie ze wskazówkami przekazywanymi przez aplikację „Sonos”, która sama wykryje głośnik i połączy go z istniejącą siecią Wi-Fi. Potwierdzenie dodania do naszego systemu wymaga jeszcze zaakceptowanie pary poprzez przyłożenie telefonu do głośnika, który sczytuje chip NFC wbudowany w głośnik. Od teraz głośnik jest widoczny w naszej sieci wraz z innymi głośnikami Sonos (jeżeli takowe posiadamy).

Po dodaniu głośnika do systemu, możemy dodać drugi do pary i skonfigurować je jako głośniki stereo. Możemy skorzystać też z prostego korektora i ustawić tony niskie, wysokie czy podbicie basu, zgodnie z naszymi preferencjami. Chyba najciekawszą funkcją związaną z regulacją dźwięku jest automatyczny Trueplay.  Jest to funkcja, wyrównująca balans i precyzyjnie dostrajająca brzmienie głośnika do otoczenia. Działa to w ten sposób, że mikrofon Sonos Roam, okresowo mierzy akustykę pomieszczenia, żeby w przypadku zmiany położenia, skorygować ustawienia brzmienia.

Roam, znaczy wędrowiec

Nazwa głośnika zdradza główny cel jakim kierowali się projektanci podczas tworzenia urządzenia. Sonos Roam aż prosi się, żeby go ze sobą zabierać na wypady bliższe lub dalsze. Wbudowany akumulator zapewnia ok 8 godzin słuchania muzyki. Mimo, że producent chwali się, iż jest to 10 godzin, przyznam, że nie udało mi się dobrnąć do tej wartości. Oczywiście dużo zależy od jakości połączenia, trybu, a przede wszystkim głośności z jaką słuchamy. Głośnik został wyposażony przez producenta w Wi-Fi w standardzie 802.11a/b/g/n/ac zarówno w 2,4 jak i 5 GHz. Sieć bezprzewodowa idealnie sprawdza się w domu, czy na tarasie, wszędzie tam, gdzie mamy dostęp do zasilania, ze względu na swoją prądożerność. Wbudowana łączność Bluetooth (w wersji 5.0) idealna jest na wycieczce, wakacjach czy w trasie. 

Osiągane przeze mnie ok 8h grania przy ok. 50% głośności na BT, jest w granicach normy i niewiele odbiega od tego co oferuje konkurencja. Używając sprzętu na wycieczce czy wyjeździe nie musimy się zbytnio martwić o warunki w jakich go używamy. Producent zadbał o odpowiedni stopień ochrony. Stopień ochrony IP67 oznacza, że głośnik jest wodoodporny i pyłoszczelny (wytrzymuje zanurzenie w wodzie na głębokość 1 m przez maksymalnie 30 minut.). Temperatury w jakich można go używać to od 5-35 stopni.

A po wycieczce wracamy do domu

O ile na wypadach jesteśmy zmuszeni do korzystania z BT o tyle w zasięgu naszej sieci domowej możemy spokojnie przełączyć się na sieć bezprzewodową i cieszyć się wszystkim co oferuje ekosystem Sonos. W naszej sieci domowej, głośnik Sonos Roam, jest widoczny jako urządzenie zgodne z Apple AirPlay 2, na które możemy za pomocą technologii Apple AirPlay strumieniować dźwięk a nawet spinać w systemy Multiroom z innymi urządzeniami AirPlay 2. Jeżeli nie korzystamy z ekosystemu Apple, Sonos nadal oferuje nam wiele dodatkowych opcji poprzez dedykowaną aplikację Sonos oraz swój własny ekosystem. Z poziomu aplikacji Sonos, możemy odtwarzać dowolne stacje radiowe dostępne w serwisie Sonos Radio czy też skorzystać z zewnętrznych serwisów jak TuneIn czy też serwisów muzycznych jak Apple Music, Deezer. Spotify, Tidal, Last.FM, Youtube Music, czy nawet audiobooków jak Storytel. Oczywiście dostępnych wtyczek jest znacznie więcej (ponad sto) a wymieniłem tylko te najpopularniejsze. Serwisy te parujemy z aplikacją Sonos i możemy w ten sposób odtwarzać materiały bez potrzeby użycia zewnętrznych aplikacji, z wewnątrz ekosystemu Sonos. Nie musimy się też martwić, że domownicy będą skazani na naszą muzykę z podpiętych serwisów. Każdy z domowników, będzie mógł korzystać ze swoich własnych kont w serwisach streamingowych a co za tym idzie, ze swojej ulubionej muzyki czy playlist.

Jak to działa i czy dobrze gra?

Odpowiedź na pierwszą część pytania jest znacznie łatwiejsza. Samo używanie głośnika jest proste i przyjemne. Głośnik w sieci domowej jest wykrywany i odtwarza praktycznie natychmiast. Przy korzystaniu z Bluetooth na wyjazdach też nie ma z tym większych problemów, poza tym, że przy BT jesteśmy odcięci od wszystkiego co oferuje nam aplikacja a wraz z nią, cały ekosystem Sonos. Bez Wi-Fi aplikacja po prostu nie działa i głośnik zachowuje się jak każdy inny głośnik Bluetooth. Ale za to producent zadbał o łatwe przełączanie się między technologiami. Jeżeli stracimy Wi-Fi albo wiemy, że za chwilę zgubimy zasięg, bo idziemy np. na ogród, wystarczy przycisnąć na sekundę przycisk parowania i głośnik automatycznie połączy się z ostatnim sparowanym telefonem i będzie kontynuował odtwarzanie, korzystając z Bluetooth. Tak samo działa to w drugą stronę. Po powrocie z wycieczki czy ogrodu przytrzymanie przez sekundę przycisku parowania, przełącza nasz głośnik w tryb Wi-Fi bez przerywania odtwarzania.

Jeżeli Roam nie jest naszym pierwszym głośnikiem z rodziny Sonos, na pewno warta docenienia jest funkcja Sound Swap. Działa ona w ten sposób, że przytrzymanie wciśniętego przycisku Play/Pause spowoduje przeniesienie dźwięku do najbliższego głośnika systemu Sonos. Jest to bardzo przydatne, kiedy wracamy z tarasu, jednym kliknięciem możemy przerzucić naszą muzykę na duże głośniki w domu.

No dobrze, ale jak to gra?

Przy dzieleniu się odczuciami odnośnie głośników i jakości dźwięku, zawsze mam z tym problem, bo zdaję sobie sprawę, że każdy ma zupełnie inne odczucie muzyki i to, jak gra dany głośnik, jednemu może się podobać, a drugiemu nie. Jednakże przy Sonos Roam nie mam z z tym żadnych problemów. Roam gra naprawdę dobrze. Przez lata używałem różnych przenośnych głośników różnych firm i wszystkie grały dobrze, jednak Roam przesunął mocno granicę i podniósł poprzeczkę. Roam jest najmniejszym z przenośnych głośników, które miałem, jednocześnie jest najlepiej grającym.

Producentowi udało się z tak małego urządzenia zrobić dobrze grający głośnik. Tony wysokie i średnie, niezależnie od poziomu głośności, są czyste i dobrze słyszalne a żadne partie muzyczne nie zakłócają się wzajemnie, niezależnie czy słuchamy Jazzu, muzyki klasycznej czy elektronicznej. Dźwięk nie jest płaski. Jakość szczególnie słychać dobrze przy warstwach wokalnych. Trochę inaczej jest przypadku tonów niskich. Są słyszalne i chwilami potrafią zaskoczyć na plus, biorąc pod uwagę wielkość głośnika. Grają bardzo dobrze, ale… tak do 70-75% głośności. Powyżej tej wartości się trochę wypłaszczają, ale jest to całkiem zrozumiały zabieg, żeby zachować dobrą jakość dźwięku przy wysokiej głośności. Zawsze w ustawieniach można skorzystać z korektora i po swojemu dostosować poziom tonów niskich i wysokich oraz dodatkowo włączyć podbicie basu.

Jeżeli lubimy bardzo głośno słuchać muzyki, to poza wypłaszczeniem tonów niskich, nie uświadczymy żadnych niedogodności znanych z wielu innych głośników, gdzie przy maksymalnej głośności uszy bolą, nie ze względu na natężenie dźwięku, tylko z powodu utraty jakości dźwięku, we wszystkich płaszczyznach. W przypadku Roam nadal przy maksymalnym natężeniu jakość dźwięku pozostaje nienaganna, mimo, że gra głośno – bardzo głośno – jak na tak mały głośnik.

Na pewno dużą robotę robi tutaj technologia Trueplay, która dostosowuje automatycznie dźwięk do akustyki pomieszczenia czy miejsca, w którym głośnik stoi. Bardzo wyraźnie działanie tej technologii czuć, przy przeniesieniu głośnika ze stołu na np. zabudowaną półkę. Po chwili wyraźnie słychać, jak zmienia się charakterystyka dźwięku.

Niestety, producent, mimo, że powinien być dumny ze swojego produktu - nie lubi się chwalić za bardzo parametrami. Jedyne co wiemy, to że za dźwięk odpowiadają dwa cyfrowe wzmacniacze klasy H z dwudrożna konstrukcją głośników oraz układ dalekosiężnych mikrofonów do obsługi asystenta głosowego i Trueplay. Sercem tego wszystkiego jest czterordzeniowy procesor A-53 o taktowaniu 1,4 GHz i 1 GB pamięci RAM. Próżno szukać takich informacji jak moc głośników czy wzmacniaczy oraz pasmo przenoszenia, mimo, że wydawać by się mogło, że są to podstawowe parametry.

Podsumujmy…

Czy warto kupić Sonos Roam? Zdecydowanie tak, ale … Jeżeli chcielibyśmy go używać wyłącznie jako głośnik Bluetooth, to na rynku są inne grające równe dobrze konstrukcje, kosztujące znacznie mniej, tym bardziej, że w trybie BT tracimy cały ekosystem Sonos Bez Wi-Fi, aplikacja Sonos staje się bezużyteczna i pozwala nam sprawdzić jedynie stan naładowania baterii a głośnik obsługujemy z poziomu systemu telefonu. Drugą wadą w trybie BT jest brak działania jako zestaw głośnomówiący. Do tej pory wszystkie posiadane przeze mnie głośniki umożliwiały rozmowy w trybie głośnomówiącym. Roam niestety tego nie umie.

Sytuacja się zmienia jak chcemy używać go także korzystając z ekosystemu Sonos a na pewno warto go mieć jako dopełnienie już posiadanych głośników, chociażby na możliwość używania w trybie Multiroom czy też Sound Swap. Głośnik świetnie się sprawdza jako nasz towarzysz w ciągu dnia, kiedy możemy śmiało wędrować z nim przez dom, czy to rano przy śniadaniu posłuchać wiadomości, czy też odpalić radio czy muzykę podczas pracy przy komputerze. Nawet poranny prysznic czy wieczorna kąpiel mogą być uatrakcyjnione muzyką, bez strachu o to, że coś mu się stanie jak go niechcący zalejemy czy utopimy.

Przez ostatnie prawie trzy tygodnie głośnik stał się nieodzownym elementem mojego dnia i „zawędrował” ze mną w wiele miejsc, zarówno w domu i poza nim. Przez cały okres sprawował się idealnie, choć nie umiem zrozumieć czemu producent zablokował możliwość uruchomienia na nim asystentów głosowych jak Alexa czy Asystent Google. Rozumiem, że może być problem z obsługą w języku polskim asystentów głosowych, aczkolwiek wiele osób używa ich w innych językach niż nasz ojczysty. Dobrze, żeby użytkownik mógł mieć wybór, bo przecież nasz region nie jest zablokowany ani przez Amazona ani przez Google, jeżeli chodzi o możliwość korzystania z ich asystentów. Jedyną rzeczą, która nie była dla mnie oczywista, to przełączanie między Wi-Fi i Bluetooth w czasie odtwarzania. Wymaga to trafienia w widełki czasowe, ponieważ przyciśnięcie przycisku za krótko usypia głośnik a przytrzymanie za długo go wyłącza. Nie jest do końca to przemyślane i łatwo na początku zwłaszcza nie trafiać z przełączaniem, ale jak już raz się przećwiczy to nie sprawia większych problemów późniejsze przełączanie trybów. Może przy następnej aktualizacji oprogramowanie producent zmodyfikuje tę funkcję, aby ułatwić przełączanie.

Głośnik nie należy do najtańszych i kosztuje 799zł i jest dostępny od tego tygodnia w sprzedaży. Jako rozbudowa istniejącego systemu Sonos, czy jako jeden z pierwszych jego elementów (aby poznać Sonosa), warty jest swojej ceny, bo nie ma konkurencji w tej klasie. Jeżeli wyłącznie jako głośnik Bluetooth, wymaga rozważenia, choć ze względu na jakość wykonania i dźwięku na pewno warto.

Parametry techniczne

  • Dwa wzmacniacze klasy H
  • Dwa głośniki wysokotonowi oraz średnio-niskotonowy
  • Wysokowydajny driver
  • Korektor do regulacji tonów wysokich/niskich/basów
  • Układ dalekosiężnych mikrofonów (wspomagających obsługę Asystentów Głosowych)
  • Technologia automatycznej regulacji Trueplay
  • Norma IP67 – wodoodporność do 1 metra na 30 minut
  • Łączność: Bluetooth 5.0, Wi-Fi (802.11b/g/n/ac 2.4 lub 5 GHz)
  • Ładowanie: UCB-C 15 W, 5V/3A, ładowanie indukcyjne w standardzie Wireless Qi
  • Wymiary: 168x62x60 mm
  • Waga: 430 gramów

 

 

Zalety:

  • Jakość wykonania
  • Jakość dźwięku
  • Ładowanie indukcyjne
  • Air Play 2
  • Ekosystem Sonos
  • Sound Swap
  • Trueplay
  • Wodoodporność

Wady:

  • Zablokowana możliwość korzystania z asystentów głosowych w Polsce
  • Brak ładowarki (jakiejkolwiek) w zestawie przy tej cenie
  • Skomplikowane przełączanie trybów na początku

 

 



O Nas

CyfrowyJa.pl to serwis zajmujący się tematyką głównie technologii ubieralnych tzw. Wearable. Będziemy pisać o smart zegarkach (Smartwatch), Smartband czy Activity Tracker (czyli opaskach fitness) oraz o różnego rodzaju gadżetach. U nas znajdziesz zawsze najnowsze informacje oraz recenzje i testy. Zapraszamy również do odwiedzenia naszego forum.

Polecamy...