Procedura jest prosta: wystarczy odpiąć pasek Fitbit Air, zostawiając moduł na miejscu, zdjąć pasek z zegarka, pozostawiając teleskopy, a następnie przełożyć pasek trackera przez teleskopy zegarka i zapiąć go tak, by Air spoczywał pod nadgarstkiem, a zegarek na wierzchu. Z technicznego punktu widzenia trzeba jedynie pamiętać, że Fitbit Air korzysta z paska o szerokości 18 mm, więc najlepiej współpracuje z zegarkami o zbliżonej szerokości; przy 20 mm powstaje niewielka szczelina, ale całość wciąż jest używalna.

Choć rezultat – zegarek na górze, tracker dyskretnie ukryty pod spodem – wygląda zaskakująco dobrze i eliminuje problem „podwójnego nadgarstka”, metoda ma swoje ograniczenia. Przede wszystkim wybór pasków do Fitbit Air jest na razie ograniczony i nie można po prostu kupić dowolnego paska, jak w przypadku klasycznych zegarków.
Google próbowało temu zaradzić, publikując projekty i specyfikacje Fitbita Air, aby producenci akcesoriów mogli tworzyć paski zbliżone do oryginałów, ale na wysyp alternatywnych rozwiązań trzeba jeszcze poczekać.
Co ciekawe, niektórzy poszli o krok dalej, projektując i drukując w 3D adaptery dopasowane do konkretnych modeli, jak kultowy Casio z kalkulatorem, co pokazuje, jak bardzo społeczność potrafi kreatywnie wykorzystać pozornie prosty produkt.
Źródło: 9To5Google


