Wiele miejsc zaczęło je zakazywać, a nawet środowiska technologiczne, jak uczestnicy DEF CON 2026, wprowadziły własne restrykcje. Problem polega jednak na tym, że skuteczność takich zakazów zależy od czujności ludzi i umiejętności rozpoznania okularów, które coraz przypominają zwykłe modele.
Organizacje zajmujące się ochroną prywatności od lat ostrzegają, że rosnąca popularność okularów z kamerami prowadzi do normalizacji nagrywania bez zgody. Electronic Frontier Foundation zwraca uwagę, że ich producenci nie tylko nie rozwiązują problemu, ale go pogłębiają, testując funkcje takie jak „super sensing” w wykonaniu Mety, które pozwalają rejestrować obraz i dźwięk bez aktywacji diody sygnalizującej nagrywanie.
Ta dioda już dziś jest niemal bezużyteczna – łatwo ją zakryć, a jej obecność nie odstrasza osób chcących nadużywać technologii. W sieci pojawiają się nagrania z ukrycia, od niewinnych żartów po materiały przedstawiające nękanie, przemoc czy naruszenia intymności. Okulary wykorzystywano nawet podczas nalotów imigracyjnych czy do prześladowania pracowników.
W odpowiedzi na rosnący problem zaczęli działać niezależni programiści. Powstają aplikacje, które wykrywają okulary Meta, Ray-Ban Meta, Oakley Meta czy Snap Spectacles, analizując sygnały Bluetooth. Nie są idealne – nie potrafią stwierdzić, czy urządzenie faktycznie nagrywa, a sygnał może być zakłócany przez ściany czy ludzkie ciało. Mimo to użytkownicy traktują je jako narzędzie zwiększające świadomość i kontrolę nad otoczeniem.
Najpopularniejsza aplikacja, Nearby Glasses, została pobrana ponad 100 tysięcy razy, mimo że jej twórca podkreśla ograniczenia i ryzyko fałszywych alarmów. Kolejne programy, jak Antizuck Smart Glasses Scanner czy Zuckoff, rozwijają funkcje wykrywania, szacowania odległości i pracy w tle, a ich twórcy zbierają identyfikatory urządzeń, kontaktując się z użytkownikami okularów i analizując zdjęcia publikowane w sieci.
Zuckoff, stworzona przez Pawła Szydłowskiego, szybko zdobyła popularność dzięki prostocie działania i braku zbierania danych. Aplikacja potrafi określić, czy okulary znajdują się w zasięgu ręki, w tym samym pomieszczeniu czy w pobliżu, a także rozpoznaje konkretne modele. Szydłowski podkreśla, że jego celem było zwiększenie świadomości społecznej, bo wiele osób nie zdaje sobie sprawy z zagrożeń, dopóki technologia nie stanie się powszechna – tak jak w przypadku AirTagów, które również były wykorzystywane do nadużyć, zanim pojawiły się metody radzenia sobie z nimi.
Źródło: Ars Technica


