Wydrukuj tę stronę

Technologie

Ostateczny koniec rozbudowanych adblockerów w Google Chrome

Utworzono: 28 czerwiec 2026, 20:06 Autor :  
Google kończy ostatecznie z obsługą rozszerzeń opartych na Manifest V2 API w przeglądarce Chrome, co oznacza praktyczne wyłączenie uBlock Origin i innych zaawansowanych blokerów reklam, które dotąd bazowały na starszym modelu uprawnień.

Zmiana wejdzie w życie wraz z wydaniami Chrome 150 i 151, które tego lata usuwają nie tylko oficjalne wsparcie dla MV2, ale też wszystkie dotychczasowe obejścia pozwalające utrzymać częściową funkcjonalność takich rozszerzeń w przeglądarkach bazujących na projekcie Chromium.

Decyzja Google’a jest przedstawiana jako konsekwencja rosnącego długu technologicznego, złożoności kodu oraz ryzyk bezpieczeństwa związanych z utrzymywaniem dwóch równoległych architektur rozszerzeń, jednak w praktyce najmocniej uderza w zaawansowane narzędzia filtrujące ruch sieciowy i reklamy, które wykorzystywały elastyczność i moc Manifest V2 API.

Manifest V3 API nie zabrania wprost blokerów reklam, ale ogranicza liczbę reguł filtrowania, jakie może stosować rozszerzenie, oraz usuwa możliwość dynamicznego blokowania żądań, co było kluczowe dla skuteczności uBlock Origin w walce z szybko ewoluującymi metodami dostarczania reklam i śledzenia użytkowników.

Google już wcześniej rozpoczął ten proces – większość rozszerzeń MV2 została wyłączona w Chrome 138, lecz część użytkowników i deweloperów znajdowała sposoby na utrzymanie działania konkretnych narzędzi, teraz jednak ten etap dobiega końca wraz z pełnym usunięciem obsługi Manifest V2 API z przeglądarki.

Dla użytkowników uBlock Origin w Chrome i innych przeglądarkach opartych na Chromium decyzja ta oznacza konieczność wyboru jednej z kilku dróg. Jedną z nich jest przejście na uBlock Origin Lite, wersję wykorzystującą Manifest V3 API, która zachowuje jedynie część możliwości pierwotnego rozszerzenia. Lite korzysta z mniejszej listy filtrów, dopuszcza pewien poziom śledzenia i nie oferuje dynamicznego filtrowania, co przekłada się na mniej agresywną i mniej elastyczną ochronę przed reklamami oraz skryptami śledzącymi.

Osoby, które nie chcą rezygnować z pełnej funkcjonalności, mogą zamiast tego zmienić przeglądarkę na taką, która wciąż wspiera Manifest V2 API. Najczęściej wskazywanym kierunkiem jest Firefox, gdzie uBlock Origin zachowuje pełnię możliwości, a twórca rozszerzenia jednoznacznie rekomenduje tę przeglądarkę jako najlepszą platformę do korzystania z jego rozszerzenia. Firefox obsługuje równolegle zarówno API V2, jak i V3, a Mozilla deklaruje, że nie ma obecnie planów usunięcia wsparcia dla starszego manifestu.

Firefox wyróżnia się generalnie tym, że opiera się na własnym silniku renderowania Gecko, podczas gdy większość popularnych przeglądarek – w tym Microsoft Edge, Opera czy Brave – korzysta z Chromium, co w praktyce oznacza, że presja standaryzacyjna po stronie Google’a wpływa także na nie.

Poza Firefoksem na rynku istnieje kilka innych alternatyw, choć większość z nich jest w różnym stopniu powiązana ze światem Chromium. Opera zapowiedziała, że zakończy przyjmowanie nowych rozszerzeń opartych na Manifest V2, a starsze i rzadziej używane dodatki będą blokowane przed pobieraniem, jednak jeszcze przez jakiś czas wybrane rozszerzenia V2 pozostaną dostępne. Część użytkowników może rozważyć również wybór przeglądarek z natywnymi adblockami, takich jak Brave, który oferuje mechanizm Brave Shields wbudowany bezpośrednio w silnik przeglądarki, a nie jako rozszerzenie. Dzięki temu Brave może realizować blokowanie na poziomie, którego rozszerzenia MV3 nie są w stanie osiągnąć, unikając części ograniczeń nowego API. Natywne blokery umożliwiają m.in. dokładniejszą kontrolę ruchu sieciowego oraz łatwiejsze stosowanie skryptów pomocniczych, które w środowisku rozszerzeń są bardziej ograniczone.

Warto przy tym pamiętać, że przeglądarka to tylko jedna warstwa ochrony przed reklamami i śledzeniem. Użytkownicy mogą przenieść część filtracji na wyższy poziom, instalując systemowe lub sieciowe rozwiązania takie jak Pi-hole czy NextDNS, które działają na poziomie DNS i filtrują reklamy oraz trackery zanim dotrą one do przeglądarki. Takie podejście ma tę zaletę, że obejmuje wszystkie urządzenia i aplikacje korzystające z internetu, nie tylko konkretne przeglądarki, a jednocześnie pozostaje odporne na ograniczenia architektur rozszerzeń narzucanych przez dostawców przeglądarek.

Jednocześnie nie blokują wszystkich irytujących elementów – np. niektórych reklam wstrzykiwanych w treść stron za pomocą skryptów – ale stanowi istotne uzupełnienie ochrony dla osób, które chcą zminimalizować wpływ zmian wprowadzanych przez Google.

Źródło: gHacks

Tag :


Komentarze::DISQUS_COMMENTS 46 Wyświetleń
Łukasz Repiński :: repluke

Latest from  Łukasz Repiński :: repluke

Artykuły powiązane