Już od dawna wiadomo, że Twitter, był miejscem aktywności farm trolli, szczególnie rosyjskich, które angażowały się w kampanie dezinformacyjne i polityczne. Nowa funkcja pozwalająca sprawdzić lokalizację konta szybko pokazała, że wiele profili podszywających się, np. pod zwolenników amerykańskiego ruchu MAGA w rzeczywistości działało poza granicami USA.
Internauci zaczęli masowo wskazywać przykłady kont, które podawały się za patriotycznych Amerykanów, a faktycznie były prowadzone z Nigerii, Bangladeszu, Tajlandii czy Europy Wschodniej. Wśród nich znalazły się zarówno anonimowe profile, jak i konta podszywające się pod znane osoby. W krótkim czasie powstały całe wątki dokumentujące sieci fałszywych użytkowników, których celem było wzbudzanie emocji i podsycanie politycznych sporów.
Twitter szybko zareagował, usuwając informacje o lokalizacji tworzenia kont i dodając przy informacji o aktualnej lokalizacji kont zastrzeżenie, że dane mogą być nieprecyzyjne ze względu na korzystanie z VPN-ów czy proxy. Jednak eksperci podkreślają, że trudno uznać to za przypadek – wiele z tych profili to prawdopodobnie elementy zorganizowanych kampanii wpływu, prowadzonych przez państwa takie jak Rosja czy Chiny, albo przez osoby nastawione na zysk z monetyzacji treści.
Nowa funkcja, zamiast uspokoić sytuację, unaoczniła skalę problemu i pokazała, jak łatwo manipulować opinią publiczną poprzez fałszywe konta. Dla Twittera to poważne wyzwanie w kontekście wiarygodności platformy i jej roli w debacie politycznej w wielu krajach.
Źródło: The Verge